Nos cum prole pia, benedicat Virgo Maria!

Niech nas błogosławi swym Dzieciątkiem, Panna Maryja!


Drogi Gościu, witamy Cię słowami pozdrowienia-błogosławieństwa, głęboko zakorzenionego w duchowości Kościoła, które jest stale obecne w naszej wspólnocie Sióstr i w duchowej rodzinie Ruchu Szensztackiego w Polsce.
Zapraszamy do zapoznania się ze stroną naszego Instytutu. Jeżeli coś Cię zainteresuje, zawsze możesz napisać, zadzwonić, przyjechać. Nasze domy i centra duchowości są otwarte dla wszystkich. Polecamy Cię opiece Trzykroć Przedziwnej Matki i Królowej z Szensztatu!


Siostry Maryi

Aktualności

Trzecie dni Delegatury 5-7 maja 2013 r.

 W dniach 2-7 maja 2013 r. odbyły się 3. Dni Delegatury Wschodniej, w której uczestniczyły Siostry mieszkające w Rosji. Na spotkanie przybyła s. Prowincjalna M.Lidia Czerwonka. W  podczas tych dni odbyło się także  poświęcenie nowego mieszkania sióstr, które zostało nazwane: „Dom Maryi”.
Siostry dzielą się z nami bogatym doświadczeniem duchowym i wspólnotowym tych dni:

 

    W pierwszych dniach maja br. w naszym „Domu Maryi” w Aleksandrowskiej koło Sankt-Petersburga odbyło się w ramach trzecich Dni Delegatury  spotkanie naszej „rosyjskiej” wspólnoty. Cieszyłyśmy się, że razem z nami mogła być s. M. Lidia, a pozdrowienia przekazane nam przez Siostrę Generalną i s. M. Adelinde duchowo przeniosły nas do Szensztatu.

    Dwa lata temu nasze spotkania rozpoczęłyśmy w Moskwie od spoglądania na oblicze Chrystusa. „Kto nieustannie przypatruje się Bogu i przegląda się w tym pociągającym zwierciadle życia, musi wcześniej czy później stać się w szczególny sposób altera Maria, alter Christus...” – dzięki tym słowom Ojciec Założyciel stale prowadził nas, towarzysząc w poszukiwaniach i rozpoznawaniu. Zaowocowało ono „pisaniem” ikony Maryi w naszym życiu i stało myślą przewodnią drugich dni Delegatury, które odbyły się w Aleksandrowskiej w 2012 roku. W Roku Misji przyszła kolej na nasze oblicza i oblicza naszych zadań, które możemy prawdziwie rozpoznać tylko w świetle Bożej Opatrzności. Stąd „Boża Opatrzność” jako myśl przewodnia tegorocznego majowego spotkania.

   Tworzymy jedną wspólnotę placówkową, choć dzieli nas od siebie 800 km., dlatego możemy powiedzieć, że były to także nasze Dni Placówki. W tym czasie spotkałyśmy się nie tylko „razem ze sobą”, lecz przede wszystkim podjęłyśmy wysiłek wspólnotowego patrzenia w jednym kierunku i rozpoznawania woli Bożej.

   Zaryzykowałyśmy, aby porównać naszą sytuację w Aleksandrowskiej z początkami Szensztatu. Zabrzmi to porównanie odkrywczo i odważnie: „paralela Szensztat-Aleksandrowskaja”. My także możemy dzisiaj powiedzieć, że: „dom, który należy do nas, ... rekompensuje aż nadto wszystkie inne korzyści”; i w nas żyje nadzieja „wytryśnięcia nowego życia”; i nam nie daje spokoju myśl (a może niepewność?) odbijająca jak echo słowa Ojca Założyciela, „że nie trudno uwierzyć, że Opatrzność Boża ma w stosunku do nas szczególne zamiary...”.

   Jakie zamiary ma Opatrzność Boża odnośnie tego miejsca i naszej wspólnoty w Rosji dzisiaj? Szukałyśmy wspólnie odpowiedzi na wiele pytań, chciałyśmy rozpoznać działanie Opatrzności w znakach i wydarzeniach, które razem przeżyłyśmy. Czy, podobnie jak wtedy „autorem” życzenia, które Ojciec Założyciel wyrażał „tak nieśmiało, tak powściągliwie”Jakie zamiary ma Opatrzność Boża odnośnie tego miejsca i naszej wspJakie zamiary ma Opatrzność Boża odnośnie tego miejsca i naszej wsp, jest ta sama Opatrzność Boża ze swoimi „szczególnymi zamiarami”? Co może dla nas, dzisiaj, być niezwykle mobilizującym środkiem w dziele naszego uświęcenia? Czy przymierze miłości i wkłady do kapitału łask rzeczywiście „przyśpieszają” nasze oddanie Chrystusowi, abyśmy mogły za św. Pawłem przyznać: „Nie [mówię], że już [to] osiągnąłem i już się stałem doskonałym, lecz pędzę, abym też [to] zdobył, bo i sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa” (Flp 3,12).

    Starałyśmy się wczuć w sytuację, jaka zaistniała przed 100 laty, gdy Ojciec Założyciel wraz z grupą sodalisów postanowili „ściągnąć” Matkę Bożą do kapliczki. Weszłyśmy w przestrzeń aktu Założycielskiego. Czy jest to możliwe także dzisiaj, a jeśli tak, to co mamy robić?

    „Chciałbym, aby to miejsce stało się miejscem pielgrzymkowym, miejscem łask...” – to pragnienie Ojca Założyciela wyrażone słowem „chciałbym” w pewien sposób postawiło nas przed koniecznością, aby nie tylko zapytać siebie, ale także odpowiedzieć: czego ja chcę osobiście, czego chcemy razem jako wspólnota? Czy chcemy, aby w tym miejscu zaczął płynąć strumień łask, podobnie jak w Prasanktuarium? Na pewno możemy budować na sprawdzonej w Szensztacie drodze. Nic bez Ciebie, Maryjo -  nic bez nas, Twoich narzędzi.

    Można śmiało powiedzieć, że udzielił się nam zapał pierwszych sodalisów, którzy pod kierunkiem Ojca Założyciela przekraczali kolejne „otwarte drzwi”. Tak, jak oni wsłuchując się po raz kolejny w słowa Ojca z Pierwszego Aktu Założycielskiego, zastanawiałyśmy się w trakcie wspólnych rozważań i cichej adoracji Jezusa w Najświętszym Sakramencie, co Pan Bóg i Matka Boża chcą nam powiedzieć, na co konkretnie wskazać, by lepiej i prawdziwiej pełnić naszą misję na rosyjskiej ziemi. Duch Święty pozwolił odkryć nam, jak wiele wspólnego z pierwszymi sodalisami ma historia naszej wspólnoty. To pobudziło nas do wielkiej wdzięczności wobec Boga i stało się inspiracją do napisania modlitwy poświęcenia domu w Aleksandrowskiej pod szczególną opiekę Matki Bożej, podobnie jak 1914 roku: miejsce, które „było opuszczone, smutne i puste, przez nas i za naszą przyczyną zostało odnowione i ofiarowane Matce Bożej”.

   Poświęcenie dokonało się 6 maja br. w czasie Mszy św., którą dla naszej wspólnoty odprawił w domowej kaplicy „Domu Maryi” o. Francisco (proboszcz parafii św. Jana Chrzciciela w Puszkinie). Wymawiając słowa modlitwy prosiłyśmy Maryję, by to Ona troszczyła się o nasz dom i nasze codzienne potrzeby, tak, aby to miejsce stało się miejscem zadomowienia dla nas i dla tych, którzy do niego przybędą. Czułyśmy, że Matka Boża i nasz Ojciec są z nami, w sercach z nową mocą i pogłębioną świadomością brzmiały słowa Maryi: „Nie troszcie się o spełnienie się waszych pragnień. Ego diligentes me diligo. Kocham tych, którzy mnie kochają”.

   Dni wspólnego spotkania pozwoliły nam na nowo zatrzymać się nad historią i posłannictwem Szensztatu dla Wschodu. Historia Krzyża Wschodniego, który wystawiany jest w sanktuariach szensztackich we wtorki i czwartki oraz słowa Ojca Założyciela z wykładu z 5 lipca 1951 roku, na nowo poruszyły nasze serca i uświadomiły wielkość pokładanych nadziei, jakie Ojciec wiązał z narodami  słowiańskimi, postrzegając je jako jedne z nielicznych moralnie zdrowych. Dzisiaj pojawiły się nowe zagrożenia, inny jest kontekst naszej pracy. Jak się odnieść do tej rzeczywistości?

   Z pewnością przyzwyczaiłyśmy się do widoku krzyża Wschodniego w naszych sanktuariach. W podstawę krzyża patriarchalnego z trzema belkami, włączony został kiedyś rubinowy krzyżyk, przedstawiający cenną pamiątkę rodzinną. Rodzinna pamiątka – ten mały rubinowy krzyżyk, to dar wdzięczności za udzielenie sakramentu I Komunii św. dwóm chłopcom podczas wojennej zawieruchy w Smoleńsku. Kapłan, który go otrzymał na podziękowanie, o. Boscamp, przekazał ten dar Matce Bożej do sanktuarium. Spoglądając na nowo na tę historię odkryłyśmy stale aktualne przesłanie: I my dzieląc się Chrystusem, możemy nieustannie „przekazywać” do sanktuarium wszystkich, których stawia na naszej drodze.

   Mimo krótkiego czasu, dni spotkania były bardzo bogate w przeżycia i treść. Kanwą do rozważań stały się prezentacje przygotowane dla nas przez s. M.Lidię: „Dziecko Bożej Opatrzności” i „Jeszcze raz zacząć od początku”, oraz ćwiczenia duchowne o łaskach pielgrzymkowych i fenomenie kobiecości. Wystarczyło nam czasu na wspólną radość rekreacji i spacer po carskich ogrodach!

   Wspólnie spędzone dni spawiły, że czujemy się sobie bliższe. To, co się w nas dokonało najlepiej wyrażą słowa Ojca Załozyciela: „Mały człowiek stara się i starał się tylko przekazywać z szacunkiem plany wielkiego, dobrotliwego Boga i dostosowywać się do nich”, oraz ćwiczenia duchowne o łaskach pielgrzymkowych i fenomenie kobiecości. Wystarczyło nam czasu na wsp

 . Oraz przesłanie: „dzięki zmysłowi wiary nigdy nas nie znuży pieczołowite przyjmowanie małych i wielkich dowodów Bożego prowadzenia..., zachowanie ich w pamięci i radowanie się nimi. Bóg jest wierny i nie zrywa nigdy tego przymierza miłości, jakie z nami zawarł...”

       Warto stale rozpoczynać do początku i wracać do początków:

„...Człowiek starający się być obrazem Maryi ukazuje w przedziwny sposób ludzkie rysy nieskończonego Boga. W Maryi daje nam Bóg świadomość swojej opieki i troski o nas, przekonanie o dobrotliwej Bożej Opatrzności... Dlatego narzędzie Maryi nie czuje się nigdy przygniatająco osamotnione...: w Sercu Matki Bożej...  jest ono bezpieczne i pewne, i jak ptak w swoim gnieździe ochronione przed wichrem i burzą”.

 

Zlączone w przymierzu miłości: s. M.Agnes z siostrami: 

s. M.Julią, s. M.Adelą i s. Marianną

 



« Wstecz
custom writing
美国论文ESSAY代写