0 Powołanie - Szensztacki Instytut Sióstr MaryiSzensztacki Instytut Sióstr Maryi

Nos cum prole pia, benedicat Virgo Maria!

Niech nas błogosławi swym Dzieciątkiem, Panna Maryja!


Drogi Gościu, witamy Cię słowami pozdrowienia-błogosławieństwa, głęboko zakorzenionego w duchowości Kościoła, które jest stale obecne w naszej wspólnocie Sióstr i w duchowej rodzinie Ruchu Szensztackiego w Polsce.
Zapraszamy do zapoznania się ze stroną naszego Instytutu. Jeżeli coś Cię zainteresuje, zawsze możesz napisać, zadzwonić, przyjechać. Nasze domy i centra duchowości są otwarte dla wszystkich. Polecamy Cię opiece Trzykroć Przedziwnej Matki i Królowej z Szensztatu!


Siostry Maryi

Powołanie

Medytacje o powołaniu


Po łanach złotego zboża

Poświęcenie
Dzisiaj słowo „poświęcenie” wyszło z mody, więcej „uważa się je za mało pociągające, w złym guście albo wręcz niemożliwe. Jest ono postrzegane jako wróg radości, przeszkoda, utrudnienie na drodze do sukcesu”… (Alessandro Pronzato).

Trochę inaczej osoba konsekrowana poświęca się Bogu, a inaczej wygląda poświęcenie w sytuacji, kiedy np. mama, przygotowując obiad zauważa, że brakuje jej ważnego produktu do przyrządzenia smacznej potrawy i zwraca się z prośbą do swojej córki, żeby poszła do sklepu. Wszystko byłoby dobrze, gdyby akurat w tym momencie nie zaczął się kolejny odcinek, warto zaznaczyć bardzo ważny, serialu „M jak Miłość”. Można zachować się na trzy sposoby:

1 – Kochająca córka poświęca się i rezygnuje z filmu, stawiając na pierwszym miejscu wolę mamy i odpowiada na jej prośbę udając się na zakupy.

2 – Też kochająca córka, ale jeszcze bardziej siebie i swoje przyjemności oglądając film zaczyna się z mamą targować i mówi, że pójdzie za pięć minut. Oczywiście akcja filmu jest tak wciągająca, że mama musi przypominać córce o zakupach, w końcu ta wyrusza do sklepu. 

3 – Córka jest „głucha” na prośbę mamy i ani myśli ruszać się z wygodnego fotela, przecież można pójść za godzinę, efekt jest taki, że mama sama idzie do sklepu.

Dlaczego o tym?

Ponieważ w tych prozaicznych sytuacjach, w których myślę każdy z nas brał udział, tylko tytuły filmów były inne, możemy odnaleźć pewne podobieństwa z chwilą, kiedy młody człowiek odkrywa swoje powołanie. Pan Bóg też zwraca się do serca dziewczyny, chłopaka ze swoim słowem „Pójdź za mną” i czeka na odpowiedź. Zdarza się, że ktoś bez targowania pakuje swoje rzeczy, opuszcza dom rodzinny i kieruje swe kroki do konkretnej wspólnoty zakonnej, ale zdarza się również, że ktoś długo targuje się z Panem Bogiem, trudno jest mu zostawić swoje plany, marzenia, osoby, ale jednak odpowiada na wezwania Pana i idzie za Nim. Niestety zdarzają się i takie sytuacje, kiedy ktoś nie chce słuchać, odrzuca to Boże zaproszenie, tracąc moment, w którym Jezus zaprasza go do wielkiej przygody.

 

„Pójdź za mną”


W pewnym momencie ja też usłyszałam w sercu „Pójdź za mną”. I moja reakcja była natychmiastowa „Panie Boże nie żartuj sobie ze mnie, ja i zakonnica, przecież sam widzisz, że to jest śmieszne”. Starałam się zapomnieć o sprawie i wyrzucić ją z serca, ale Pan Bóg był i jest cierpliwy. Co jakiś czas przypominał swoje zaproszenia a ja targowałam się na różne sposoby przekonując, że musiał się pomylić z moimi koleżankami, które były grzeczne, nie biegały całymi dniami za piłką nożną, nie chodziły po drzewach, nie bywały tak często na dyskotekach jak ja. Tłumaczyłam Mu, że rzeczywiście rekolekcje na, które jeździłam zawsze były piękne i zostawiały ślad w moim sercu, ale żeby od razu zostawać zakonnicą....(?!) Ostatecznie Pan Bóg wygrał, nie jest ekonomistą, dlatego moje targowanie na nic się zdało, na szczęście.

Myślę, że taką walkę z samym sobą przechodzi każdy powołany, przynajmniej większość. To nie jest łatwe, ale też nie jest czymś niemożliwym. I poświęcenie, to nie cierpiętnictwo dla Pana Boga. Otrzymujemy nieporównywalnie więcej niż dajemy. Ks. Pronzato przywoływany już przeze mnie stwierdza: „Trzeba odnaleźć „normalność” poświęcenia. Tak, albowiem poświęcenie nie jest czymś wyjątkowym. Jest zasadą, podstawą tego wszystkiego, co piękne, dobre, prawdziwe, ważne, co warto w życiu zrobić. I nie możemy zrealizować nic pożytecznego dla innych, jeśli nie zapłacimy cła poświęcenia. Sprawdź pod hasłem ‘miłość,”. I niezależnie, od tego jakie powołanie zostanie Wam ofiarowane czy do życia w małżeństwie, czy do życia konsekrowanego, poświęcenie musi być obecne żeby być szczęśliwym.
 

Gdzie?
Kolejna decyzja osoby powołanej dotyczy wspólnoty, do której chce należeć, charyzmatu, który chce realizować. Na pewno spotykacie, widzicie w różnych miejscach siostry zakonne. Ktoś mi kiedyś powiedział, że wszystkie zakonnice wyglądają tak samo. Ale mimo wszystko troszeczkę się różnimy, zewnętrznie każde ze zgromadzeń ma swój charakterystyczny strój tzw. habit czy suknię, jest on koloru czarnego, brązowego, granatowego, niebieskiego, szarego, nawet różowego. Każde ze zgromadzeń realizuje swój chryzmat, czyli zadanie, jakie ma do spełnienia w Kościele. Możecie zauważyć siostry pracujące w szpitalach, w domach spokojnej starości, w hospicjach, w szkołach, na katechezie, w przedszkolach. Na tych miejscach siostry służą z miłości do Boga i drugiego człowieka i to jest „to coś”, co powinno charakteryzować wszystkie zgromadzenia. Dla mnie Pan Bóg znalazł miejsce, w Szensztackim Instytucie Sióstr Maryi.  To co zachwyciło mnie w naszej wspólnocie to szczególne nabożeństwo do Matki Bożej czczonej jako Trzykroć Przedziwna. Każda siostra stara się naśladować Maryję, Służebnicę Pańską. Naszym zadaniem jest także ukazywanie dzisiejszemu światu wielkości i piękna powołania kobiety. Czynimy to żyjąc w przymierzu miłości (czyli wzajemnym oddaniu się) z Matką Bożą Trzykroć Przedziwną, poprzez modlitwę i pracę apostolską, formacyjną wśród młodzieży, dzieci,  kobiet i rodzin.

Odwagi …

Wszystkim, którzy słyszą w sercu głos powołania pragnę zadedykować następujący tekst:

Siedziałem pośrodku ogromnego czarnego pola
ze wszystkich stron otaczała mnie przeraźliwa głucha pustka
trzymałem w dłoni złote ziarno
mój ostatni jedyny skarb
ściskałem je całowałem podziwiałem
chroniłem ze wszystkich sił
mój ostatni jedyny skarb…
lecz zaufałem Jego słowu
i rzuciłem je w czarne pole…
wydawało mi się, że umarłem z rozpaczy…
gdy się obudziłem wokół mnie
szumiały falujące łany złotego zboża
i poszedłem po nich jak Piotr po wodzie…
 

Życzę Wam otwartego serca na Boże wezwanie i odwagi w udzieleniu na nie dopowiedzi. Zaufajcie Jego słowu i pozwólcie poprowadzić się po „łanach złotego zboża”...   

s. M.Emilina Buława

« Wstecz
美国论文ESSAY代写
top private colleges