0 O Naszej Wspólnocie - Szensztacki Instytut Sióstr MaryiSzensztacki Instytut Sióstr Maryi

Nos cum prole pia, benedicat Virgo Maria!

Niech nas błogosławi swym Dzieciątkiem, Panna Maryja!


Drogi Gościu, witamy Cię słowami pozdrowienia-błogosławieństwa, głęboko zakorzenionego w duchowości Kościoła, które jest stale obecne w naszej wspólnocie Sióstr i w duchowej rodzinie Ruchu Szensztackiego w Polsce.
Zapraszamy do zapoznania się ze stroną naszego Instytutu. Jeżeli coś Cię zainteresuje, zawsze możesz napisać, zadzwonić, przyjechać. Nasze domy i centra duchowości są otwarte dla wszystkich. Polecamy Cię opiece Trzykroć Przedziwnej Matki i Królowej z Szensztatu!


Siostry Maryi

O naszej Wspólnocie

Siostra M.Emilia Engel


Projekt 9 KROKÓW - Krok ósmy

 8. KROK:  Pozwolić by zwyciężyła miłość

Pomocą  jest prezentacja 8 i 9 krok - medytacja  (do pobrania w MULTIMEDIA)  

 

A. Spojrzenie na Siostrę Emilię

Siostra Emilia jako przełożona prowincjalna odpowiedzialna była za siostrę, która sprawiała trudności  w życiu wspólnotowym i wciąż wprowadzała niepokój. Siostra Emilia rozmawiała z tą osobą. Później ta siostra opowiadała, że s.Emilia dodawała jej odwagi, aby pracowała nad sobą, mówiąc: Wierzę w dobro ukryte w Tobie.

Siostra ta podsumowała owe doświadczenie z s. Emilią następującymi słowami: "Opłacało się przy niej zaczynać wciąż na nowo".

Chrystus chce przeze mnie służyć i innych uczynić szczęśliwymi  - s. Emilia.

 

B. Spojrzenie na nas

W domu czynszowym mieszka studentka medycyny. Jest późny wieczór. Osoba mieszkająca nad nią robi hałas. Majstruje cos głośno w pokoju gościnnym, potem w kuchni i w łazience. Studentka próbuje telefonować do lokatora i prosić o ciszę, ale on nie podchodzi do telefonu. Kładzie się więc do łóżka a ze złości wszystko się w niej gotuje. Uważa takie zachowanie za  bezczelne. Wreszcie uspokaja się trochę wewnętrznie. Przez głowę przelatują jej myśli. Zastanawia się: Co zmusza człowieka, by o takiej porze zachowywał się tak dziko i budził otoczenie. Spojrzała inaczej na to, co działo się w mieszkaniu nad nią.  Następnego dnia powiesiła na klamce, sąsiadowi z góry zaproszenie na kawę. Zjawił się, ale trochę po czasie, jakby nie chciał tego uczynić oficjalnie. Podczas rozmowy okazało się, że został bez pracy. Pod koniec spotkania mężczyzna nabrał odwagi. Spotkał kogoś, kto go nie osądza, nie oskarża, ale  przyjmuje go razem z jego nieszczęściem.

Nieustannie spotykamy  ludzi, którzy swoim zachowaniem wyprowadzają nas z równowagi. Często jesteśmy bezradni wobec takiej sytuacji: Drugiego człowieka nie da się tak szybko zmienić. Odczuwamy to sami w stosunku do naszych własnych granic i błędów.

 

Istnieją dwie możliwości, aby z czasem wrócić do  utraconej równowagi:

 

Pierwsza możliwość dotyczy oryginalności, specyfiki osoby która nam przeszkadza, ponieważ po prostu jest inna.
Akceptować inność, odrębność innych i przez to wiele zyskać. Przeciwieństwa nie tylko się przyciągają, one także mogą się zderzać, potrącać i ranić.

Spokojny, rozważny człowiek, który potrzebuje czasu, aby dokończyć swoją myśl  zostanie odebrany jako ktoś uciążliwy przez osobę, która szybko żyje i szybko myśli. 

Delikatna, nieśmiała kobieta będzie się czuła odstawiona na bok przez energiczną kobietę „herszt babę”, która stale jest w ruchu.

Tam, gdzie ludzie są inni niż my , droga do wewnętrznej równowagi polega na tym, abyśmy zaakceptowali ich oryginalność Najszybciej zaakceptować możemy coś co nam przynosi korzyść. Dlatego spróbujmy - w zdrowy sposób, zachowania innych przyjmować jako prezent. Uczymy się od nich rzeczy, które nam nie odpowiadają. Kiedy to połączymy, zjednoczymy się, to mamy coś z tej mocy, której sami nie posiadamy.


Druga możliwość dotyczy rzeczywistych braków i błędów, które nam u innych przeszkadzają. O.Kentenich pokazywał nam  dwa sposoby , aby przy innych pozostać w pionie  i nie stracić wewnętrznej równowagi.

 

1. Pierwszy sposób - Błędy innych w sobie samym  przezwyciężać!

Błąd, który czynią inni spróbujemy w nas samych odnaleźć. Jeżeli go nie posiadamy, szukamy czegoś co jest podobne, co w naszej osobowości odpowiada takiemu zachowaniu.
Znajoma rozdrażnia nas i denerwuje, ponieważ stale jest niepunktualna. Prawdopodobnie nie ma takiej potrzeby, by w nas przezwyciężyć niepunktualność. Gdybyśmy nie posiadali  wrażliwego zmysłu do punktualności, to by nas znajoma nie wyprowadzała z równowagi. Możemy się jednak zapytać, gdzie leży u mnie pewna niedbałość w  relacjach do bliźnich? Niepunktualność jest niedbałością w stosunku do wspólnego podziału czasu.
Może odkryjemy coś innego np. Jesteśmy niedbali w słuchaniu innych. Słuchamy połowicznie i ciągle wnosimy nasze własne wyobrażenia lub jesteśmy niedbali w odpowiedzialności za całość. Stale zostawiamy innym jakąś pracę np. czyszczenie automatu do kawy w biurze, wynoszenie śmieci, uzupełnianie wody... Tej osobie, która nas drażni możemy w ten sposób pomóc, że sami rozpracujemy, przezwyciężymy ten słaby punkt w sobie. O.Kentenich opowiadał o zadziwiających  owocach takiej postawy.

 

2.  Drugi sposób - Przyjąć człowieka z  jego prawdziwa tęsknotą.

Drugi sposób w swoim życiu realizowała s. Emilia, zastosowała go także owa studentka medycyny. Daną osobę staramy się widzieć i przyjąć całościowo. To znaczy, że szukamy najpierw dobrych stron, dobrych, szlachetnych motywacji, które ma każdy człowiek. Próbujemy widzieć człowieka nie tylko tak, jak zachowuje się w tym momencie, ale widzieć go takim jakim chciałby być, dostrzegać jego tęsknotę za dobrem.
Już samo spojrzenie na tęsknoty innych wewnętrznie nas odpręża. Niewłaściwe zachowanie  często jest bezradnością a nie złośliwością wobec nas. Nasza szlachetna postawa daje możliwość drugiej stronie, aby poruszyło się właściwe JA, poprzez które może ona przezwyciężyć słabości, o ile są one w ogóle do przezwyciężenia.

 

Chrystus pragnie we  mnie innych uczynić szczęśliwymi!


Jak wiele sił posiada w sobie człowiek stosujący odpowiednie samowychowanie, ile mocy  wypływa z konsekwentnej wiary w dobro  znajdujące się w drugim człowieku,  zauważamy to gdy  ktoś stwierdza: Opłacało się przy niej zaczynać wciąż na nowo...

Droga do tego, aby umieć się odnaleźć w międzyludzkich relacjach wyprowadzających z równowagi  wymaga wiele wysiłku.

Ten kto stale zajmuje się sobą, nie potrafi zwrócić się ku innym i przyjąć ich takimi jacy są. Jeżeli w trudnych sytuacjach  liczymy tylko na siebie, nie sprostamy temu. Jest to zbyt trudne. Jeżeli istnieje dziedzina, gdzie bez Boga nie potrafimy być ludźmi, to jest to zakres międzyludzkich relacji.
Nie bez powodu powiedziała s.Emilia: Chrystus chce przeze mnie służyć innym, przeze mnie uczynić ich szczęśliwymi.

To nie ja to czynię, to Chrystus działa we mnie!

 

Ćwiczenie dla zdobycia wewnętrznej równowagi

Kroki, które poznałyśmy stosujemy wobec jakiegoś człowieka, który ciągle wyprowadza nas z równowagi. Ponadto zjednoczymy się z Chrystusem, który swemu otoczeniu wciąż dodawał odwagi do zaczynania na nowo: celnik Mateusz, Zacheusz, Maria Magdalena, cudzołożnica itp.

My sami żyjemy z dobroci i życzliwości Boga, który stale jest gotowy do przebaczenia. Taki, jaki jest Jezus wobec nas, chcemy być wobec innych ludzi. Wtedy mogą i oni doświadczyć w nas ludzkiej życzliwości i dobroci Chrystusa.
 

« Wstecz
美国论文ESSAY代写
top private colleges