0 O Naszej Wspólnocie - Szensztacki Instytut Sióstr MaryiSzensztacki Instytut Sióstr Maryi

Nos cum prole pia, benedicat Virgo Maria!

Niech nas błogosławi swym Dzieciątkiem, Panna Maryja!


Drogi Gościu, witamy Cię słowami pozdrowienia-błogosławieństwa, głęboko zakorzenionego w duchowości Kościoła, które jest stale obecne w naszej wspólnocie Sióstr i w duchowej rodzinie Ruchu Szensztackiego w Polsce.
Zapraszamy do zapoznania się ze stroną naszego Instytutu. Jeżeli coś Cię zainteresuje, zawsze możesz napisać, zadzwonić, przyjechać. Nasze domy i centra duchowości są otwarte dla wszystkich. Polecamy Cię opiece Trzykroć Przedziwnej Matki i Królowej z Szensztatu!


Siostry Maryi

O naszej Wspólnocie

Siostra M.Emilia Engel


Projekt 9 KROKÓW - Krok siódmy

7. KROK:  Siła odprężajacego uśmiechu

 

    Pomocą jest prezentacja 7 krok - medytacja

    (do pobrania w MULTIMEDIA).

 

A. Spojrzenie na  Siostrę Emilię

Ciężkie operacje, jakie przeżyła s.Emilia przyniosły z sobą uboczne skutki – postępujący paraliż. Do tego stopnia, że s.Emilia w ostatnim roku swego życia, mając 62 lata, poruszała się na wózku inwalidzkim. Nadal jednak pełniła funkcję Przełożonej Prowincjalnej. Siostry z Mettternich zorganizowały wiele pieszych pielgrzymek do Szensztat, by wyprosić dla niej cud uzdrowienia. Na ostatniej pielgrzymce była także obecna s.Emilia. Po odbytej pielgrzymce i powrocie do Koblencji-Metternich,   zaniesiono s.Emilię do kapliczki, a pusty wózek inwalidzki został przed drzwiami. Nagle siostra Emilia zaczęła głośno się śmiać. Widać było, że coś Ją rozbawiło. Na pytanie – co ją  tak śmieszy? Odpowiedziała: Wyobraziłam sobie, że teraz nadejdą siostry, zobaczą pusty wózek inwalidzki przed drzwiami i pomyślą. Stał się cud! A tu wszystko po staremu!
Choćby Bóg nie wysłuchał naszych modlitw i nie spełnił naszych pragnień, to nie pozwolę o Nim powiedzieć nic złego.

 

B. Spojrzenie na nas

Nasze małżeństwo, wolne dni tygodnia, spędza często na wycieczkach, wędrówkach lub rowerowych przejażdżkach. Przy okazji takiego wypadu rowerowego odwiedziliśmy pewien kościół. W środku zawieszone były małe wotywne tabliczki na których ludzie wyrazili swe podziękowania: za szczęśliwe rozwiązanie, narodzenie dziecka, za uzdrowienie itp. Była tam jednak jedna tabliczka całkowicie inna. Delikatnymi literami pisało na niej: ”Dziękuję Ci Boże za to, żeś mnie przez 15 lat nie wysłuchiwał”.


Ktoś był nie wysłuchiwany przez 15 lat i za to dziękuje Bogu?  Wygląda to jak sprzeczność. Moja fantazja zaczęła pracować. Czego może pragnąć człowiek przez 15 lat, a potem zauważyć, że lepiej byłoby tego  nie otrzymać?
Przez 15 lat człowiek prosił, modlił się niecierpliwie, nieustannie  czekał a potem odkrył, że tak było lepiej! Zacząłem myśleć o moim życzeniu, które Bogu przedkładałem nie przez 15 ale przez 5 lat. Bóg go nie wysłuchał i byłem trochę Nim  rozczarowany. Do głowy przyszło mi pytanie: Jakie powody ma Pan Bóg, aby nas nie wysłuchiwać? Pierwszy raz dopuściłem do siebie  myśl - a może tak jest dobrze? Spontanicznie stwierdziłem, że mojej żonie i mnie to wspólne dźwiganie i znoszenie wyszło na dobre, ponieważ umocniła się jedność pomiędzy nami.

 

Czegoś bardzo pragnę i nie otrzymuję.

 

Czasami tracimy  naszą wewnętrzną równowagę, ponieważ czegoś koniecznie pragniemy i po prostu nie otrzymujemy.
Może to być życzenie dotyczące życia zawodowego. Koniecznie pragniemy dokształcenia w pracy i tą możliwość dokształcenia otrzymuje ktoś inny.
Może to być życzenie dotyczące drugiego człowieka: Pragniemy coś koniecznie zrobić wspólnie a partner nie chce się włączyć.
Może to być życzenie względem Boga: Koniecznie pragniemy własnego dziecka, chcemy być wolni od zdenerwowania, chcemy...

 

Dopóki czegoś koniecznie chcemy, zacinamy się, sztywniejemy wewnętrznie a następstwem tego jest rosnące wewnętrzne napięcie. Najpierw jesteśmy rozczarowani a potem zgorzkniali: „Tak długo już się modlę, a Pan Bóg mnie nie wysłuchuje. Czego już nie zrobiłam dla bliźnich a On ciągle nie spełnia mojego życzenia.”

Istnieje też inna możliwość. „Dziękuję, że przez 15 lat mnie nie wysłuchiwałeś!”

Jak to jest, że po prostu rezygnuje się z tego o co długo się prosiło przez 15 lat i jeszcze za to się  dziękuje? Ten kto po 15 latach potrafi dziękować za to, że nie został wysłuchany, musiał podjąć długotrwały wysiłek, by zrozumieć Boga i Jego plany. Dotyczy to także s. Emilii. Pogoda ducha nie spadła Jej z nieba. Ona podczas swojej choroby bardzo cierpiała.

 

Ktoś, kto uśmiecha się do mnie w cierpieniu.

Szczęście nie jest wolne od cierpienia. Szczęście to  doświadczenie, że za tym bólem, cierpieniem i ciemnością stoi Ktoś, kto się do mnie uśmiecha; kto pragnie mi podarować więcej niż ja sobie to w tym momencie wyobrażam.

 

Takie  doświadczenie jest przede wszystkim pytaniem o  obraz Boga.
Zatrzymajmy się na chwilę i zapytajmy siebie:
Kim dla mnie jest Pan Bóg?
Jeżeli chcemy znaleźć odpowiedź na to pytanie spytajmy też:
W jakich sytuacjach Pan Bóg przychodzi mi spontanicznie na myśl?
Czy  kiedy zrobiłam coś niewłaściwego czuję się przez  kogoś kontrolowana?
Bóg sędzia, dozorca!


Czy myślę o Panu Bogu, gdy cos nieoczekiwanie pomyślnie przebiegło ?
Bóg pełen miłości sprawił mi niespodziankę.


Jakie spontaniczne uczucia budzą się we mnie, gdy myślę o Bogu?
Które uczucie przeważa: strach, lęk, ponieważ nie jestem wystarczająco nienaganna, pobożna? Nie jestem doskonała a wydaje mi się, że Bóg tego wymaga?
Znowu ten sędziowski obraz oblicza Boga!


Ponieważ  muszę być wobec Boga perfekcyjna to nie odczuwam radości, gdy doświadczam swoich ograniczeń i słabości. Czy tak? Czy odczuwam pewien rodzaj obciążenia, kiedy myślę o Bogu, ponieważ jako osoba religijna muszę wypełniać wiele obowiązków i wymagań. Jest to wyobrażenie Boga - twardego Trenera!

Śmiać się pośród cierpienia i łez - to potrafi tylko człowiek, który doświadczył Boga w szczególny sposób .

O. Kentenich wskazywał na starotestamentalnych proroków i mówił: Pan Bóg pragnie okazać nam czułość, pragnie dźwigać nas na ramionach, trzymać na kolanach, nosić w sercu. Te obrazy mają nam pokazać, że Pan Bóg pragnie obdarzać nas swą czułą delikatną miłością. Nie powinnyśmy wiedzieć o tym, ale  doświadczać to i odczuwać.

Prosiłem o nogi a Pan Bóg dał mi skrzydła.

Czy możemy w taki sposób doświadczać Pana Boga, jeżeli nosimy w swoim wnętrzu zupełnie inny Jego obraz?
O. Kentenich radził: Bądźcie wrażliwi na  uprzedzająca miłość Boga.
Większość ludzi porównuje się z innymi i znajduje to czego nie mają, czego Pan Bóg im nie dał /czym ich nie obdarował/ .

Przyjmowanie delikatnej miłości Boga  - to droga w innym kierunku. Porównując się z innymi szukam tego, czym wyróżnił mnie Pan Bóg. W sytuacjach, które inaczej się potoczyły niż chciałam szukam nie tylko pustego miejsca – Pan Bóg mnie nie wysłuchał - lecz odkrywam  dary, to że Pan Bóg w miejsce niespełnionego pragnienia podarował mi cos innego. Pewna sparaliżowana młoda kobieta napisała książkę: „Prosiłam o stopy a Bóg dodał  mi skrzydła”.
To jest właśnie takie doświadczenie. Kiedy uważnie przyglądamy się  działaniu Pana Boga, odkrywamy, że On nas bardziej obdarowuje, niż my o to prosiliśmy. Obdarza nas czym innym.

Człowiek, który nieustannie  to dostrzega, dochodzi do szczególnego uzdolnienia, które o.Kentenich nazwał: Boski uśmiech i ludzki płacz.
Oczywiście z powodu niespełnionego życzenia, pozostanie w nas cierpienie i rozczarowanie, że Pan Bóg nas nie wysłuchał. W wielu sytuacjach czujemy się jak sparaliżowani i wykluczeni. Jednak pośrodku tego ludzkiego cierpienia leży szczęście, które ma inną jakość niż być szczęśliwym w nowoczesnym stylu; to znaczy, że każde szczęście zależne musi być od korzystnych układów i własnego stanu uczuciowego.

 

Choćby Bóg nie wysłuchał naszych modlitw i nie spełnił naszych pragnień,

to nie pozwolę o Nim powiedzieć nic złego! - powiedziała s. Emilia Engel 

I pozostała sparaliżowana, ale Bóg dał jej więcej niż prosiła, dodał jej „skrzydeł”. Kto spotkał Ją spotykał uśmiech Boga. Emilia była Osobą szczęśliwa, promieniującą mimo cierpienia związanego z jej chorobą. Jeżeli jesteśmy szczerzy wobec siebie, to stwierdzimy, że nie chodzi nam o to, by być jak najszybciej szczęśliwymi. Chcemy być intensywnie szczęśliwi, możliwie głęboko. I aby tego doświadczyć gotowi jesteśmy ponieść ofiary, przyjąć jakiś ciężar na siebie.

Siostra Emilia dodaje nam odwagi, aby odpowiednio żyć. Powinniśmy pozostawić szczęście według naszego życzenia: małe, lekkie, wolne od cierpienia, aby przyjąć to wielkie szczęście - uprzedzającą miłość Boga, nawet jeśli to boli. Pozwólmy, aby i nam podarowano skrzydła i uśmiech Pana Boga, także wśród łez.

 

Ćwiczenie dla zdobycia wewnętrznej równowagi.

Pan Bóg kocha nas delikatną czułą miłością. Może trudno nam w to uwierzyć, przyjąć Jego uśmiech i odpowiedzieć naszym. Droga dla przyswojenia sobie takiej postawy leży w tym, aby ćwiczyć ten uśmiech w małych codziennych sytuacjach, które inaczej przebiegają niż tego pragniemy.

  • Telefon dzwoni akurat w tym czasie, gdy my wybieramy się na zakupy.

  • Autobus odjechał nam sprzed nosa.

  • Chcemy mieć trochę czasu dla siebie, chcemy trochę  odpocząć a tu akurat ktoś miał po drodze i nas odwiedza.


Jak w takich sytuacjach możemy odkryć uśmiech  Pana Boga?

 

O. Kentenich nakreślił 3 reguły życiowe, które nam pomogą nauczyć się tego:

 

1. Uwolnij się od niepotrzebnego napięcia, pewnego szczególnego skupienia się na sobie.

Pierwsza reakcja jaką ćwiczę w momencie wyboru jest następująca „To teraz tak wygląda. Tak się zdarzyło i przyjmuję to jak jest, a nie tak jak bym chciała, aby było”. A więc przestawiam się wewnętrznie i odbieram telefon, spoglądam kiedy nadjedzie następny autobus, itp.
Nie zużywam energii, aby denerwować się na to, co zdarzyło się nieoczekiwanie, lecz mówię sobie: To tak teraz wygląda. Tak się zdarzyło! Należy to ćwiczyć z pewna stałą radością.

 

2.  Uśmiecham się do Pana Boga i pytam: Co teraz zamierzasz ze mną zrobić? Otwieram się na to czym Bóg pragnie mnie obdarować.

Ktoś spóźnił się na pociąg i musi podróżować następnym: "Dobrze Panie Boże, Ty wiesz przecież dlaczego, nawet jeśli tracę czas". W tym następnym pociągu spotyka znajomą ze swej miejscowości, którą mąż odbierze ze stacji. To oznacza, że zaoszczędzi na niedogodnej jeździe autobusem i ostatecznie będzie w domu wcześniej.

 

Nie zawsze okazuje się tak szybko, co Pan Bóg chce nam podarować. Ten kto jest otwarty, z czasem to odkrywa.

 

3.   Czyń to z pewnym uduchowieniem.

Ojciec Kentenich ma na myśli to, byśmy takie sytuacje wykorzystali do zjednoczenia się w naszym sercu z Duchem Świętym. Jest to całkiem normalne, że w tym momencie kiedy coś idzie nie tak jak trzeba, powstaje we mnie złość i niepokój.
Kto bowiem chce, by mu krzyżowano plany? Kiedy pojawiają się we mnie podobne uczucia, Duch Święty, który we mnie mieszka ma szansę wychować mnie, aż do korzeni moich uczuć. Oddaję moją złość i nastawienie Duchowi Świętemu mówiąc: „Duchu Święty, powiedz we mnie 'Tak' do woli Bożej. Zatroszcz się, abym umiała się w to włączyć”. Na taki akt strzelisty  zapewne wystarczy nam czasu.

 

Siostra Emilia dała komuś taką radę: 

 

Jeżeli waszą wolę całkowicie oddacie Bogu i Matce Boże, to nic nie będzie w stanie wyprowadzić was z równowagi.
Nie nastawiajcie się całkowicie na to, że wasze plany zostaną urzeczywistnione. Starajcie się o to, by nastawić się na wolę Bożą. 

« Wstecz
美国论文ESSAY代写
top private colleges