0 O Naszej Wspólnocie - Szensztacki Instytut Sióstr MaryiSzensztacki Instytut Sióstr Maryi

Nos cum prole pia, benedicat Virgo Maria!

Niech nas błogosławi swym Dzieciątkiem, Panna Maryja!


Drogi Gościu, witamy Cię słowami pozdrowienia-błogosławieństwa, głęboko zakorzenionego w duchowości Kościoła, które jest stale obecne w naszej wspólnocie Sióstr i w duchowej rodzinie Ruchu Szensztackiego w Polsce.
Zapraszamy do zapoznania się ze stroną naszego Instytutu. Jeżeli coś Cię zainteresuje, zawsze możesz napisać, zadzwonić, przyjechać. Nasze domy i centra duchowości są otwarte dla wszystkich. Polecamy Cię opiece Trzykroć Przedziwnej Matki i Królowej z Szensztatu!


Siostry Maryi

O naszej Wspólnocie

Siostra M.Emilia Engel


Projekt 9 KROKÓW - Krok szósty

6. KROK:  Nadmierny wysiłek przemienić w czułość



Pomocą  jest prezentacja 6 krok - medytacja  (do pobrania w MULTIMEDIA)



A. Spojrzenie na Siostrę Emilię

Kiedy s. Emilia po wielu latach pobytu w szpitalach i sanatoriach wróciła do Szensztatu nie była w  pełni zdrowa. Mimo wszystko o. Kentenich mianował ją w 1946 r. przełożoną prowincjalną. W trudnym czasie powojennej biedy oznaczało to utworzenie i prowadzenie wspólnoty składającej się z 30 placówek, odpowiedzialność za wiele sióstr i reprezentowanie Instytutu wobec władz kościelnych.

Do tego doszedł bolesny fakt, że w 1951 roku Założyciel został odłączony od Dzieła i skierowany do USA. Od tej chwili nie mógł mieć kontaktu z członkami Ruchu Szenstackiego, i s. Emilia nie mogła już więcej korzystać z jego rady w trudnych sprawach dotyczących kierowania Rodziną Sióstr. Siostra Emilia kroczyła tą droga dziewięć lat, przyjęła odpowiedzialność i wytrwała. Oto pewna notatka, którą zrobiła:

Muszę to znieść. Niech mnie kosztuje, ile chce.

 

B. Spojrzenie na nas

Młody mężczyzna, który przeżywał  bardzo  fizyczne i psychiczne cierpienia swojej młodej żony związane z narodzeniem ich dziecka, stwierdził: Wymagało to od Ciebie bardzo wiele. Tyle Cię to kosztowało! Na co ona spontanicznie odpowiedziała: Przecież  kocham Ciebie i  nasze dziecko!
Wielka miłość nie zatrzymuje się przed trudnościami. Wtedy czułość i delikatność otrzymują nowy wymiar, nowe znaczenie. Czułość matki wobec małego dziecka przejawia się w tym, że ona wstaje w nocy nawet po raz dziesiąty, gdy ono coś potrzebuje. Czułość między ludźmi , którzy się kochają nabiera głębi, kiedy wymaga ona wysiłku. Zgadzamy się na to, by miłość kosztowała nas. Ten wysiłek ma sobie właściwe działanie: czyni nas taktowniejszymi i delikatniejszymi.

 

Para narzeczonych. On studiuje w Warszawie, Ona jest na zagranicznym stażu w Anglii. Obydwoje nie dysponują zbyt wielu pieniędzmi więc uzgodnili, że telefonują do siebie tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Student opowiada znajomemu. Zaoszczędziłem na telefon do narzeczonej. W barze zamawiałem  na obiad tylko jedno danie. Jest twórczy w oszczędzaniu pieniędzy, by móc częściej usłyszeć głos narzeczonej, ale ona o tym nie wie. Kiedy go zapytała, skąd ma pieniądze na rozmowy telefoniczne, odpowiedział wymijająco. Akurat dzisiaj jest promocja i rozmowa telefoniczna taniej mnie kosztuje.

 

Czułość, tkliwość ma coś wspólnego z wysiłkiem. Ten młody człowiek musiał z czegoś zrezygnować, aby usłyszeć przez telefon. głos ukochanej  osoby. Czułość ma coś wspólnego z tajemnicą, z dyskrecją. Ona nie może się tego domyśleć! Lepiej niech o niczym nie wie!  To jest ta różnica w stosunku do miłości, która pragnie podkreślić siebie i daje świadectwo o tym, pokazując innym swoje trudności i składane ofiary. Czułość, delikatność szuka ochrony w ukryciu. Chowamy dyskretnie trudy i wymagania życiowe,  nie pokazujemy ich innym.

 

Św. Tereska nazywa czułością gesty czynione dyskretnie. Czułość to rodzaj miłości, która uśmiechem zakrywa pewien trud, ponieważ pragnie po prostu  drugą osobę uczynić szczęśliwą.


Pewien mężczyzna przed wyjściem do pracy bierze w ramiona żonę, która narzeka na wszystko co możliwe. Ta czułość wyraża się nie przez objęcie żony, ale przez wewnętrzny trud z tym związany. Kocham Ciebie taką, jaka jesteś!

 

Pewna kobieta znosi nadgodziny w pracy swego męża – wie, że są nie do uniknięcia - i nie daje mu poznać, jak bardzo potrzebuje go w domu.

 

To niewidzialne, niedostrzegalne znoszenie trudów jest czułością. Taka czułość może być trudna i obciążająca, ale jest to wysiłek, który  czyni nas szczęśliwymi.

 

Ten, kto spotykał się z s. Emilią w latach, gdy była ona przełożoną prowincjalną w Meternich nie odnosił wrażenia, aby   była przygnieciona ciężarem odpowiedzialności. Miała czas dla wszystkich, załatwiała wszystkie aktualne sprawy i była zainteresowana ludźmi, z którymi się spotykała. Kiedy wyjechała do pewnego sanatorium na odpoczynek,  znalazła tam czas na  wiele rozmów i na odwiedziny chorych. Pewien mężczyzna żartobliwie, ale z dozą powagi powiedział do pielęgniarki: "Siostro, jeżeli wszystkie wasze przełożone są takie jak s. Emilia, to gdybym się drugi raz narodził, chciałbym zostać siostrą Maryi”.

 

Obciążenia i nadmierne wymagania możemy rozpatrywać z dwóch perspektyw. Kiedy patrzymy na nasze  bezpośrednie możliwości wtedy łatwo rezygnujemy. Jeżeli jednak wymagania połączymy z podstawową motywacją, czyli z naszą miłością, wtedy budzą się w nas nowe siły.


Antoni Exupery opowiada o swoim przyjacielu, który na skutek katastrofy samolotowej znalazł się na śnieżnym pustkowiu. Wkrótce opuściły go siły, chciał zaniechać wędrowania, położyć się na śniegu i umrzeć. Wtedy przyszła mu do głowy myśl, że jeżeli tutaj umrze, to nikt go nie znajdzie i jego żona nie otrzyma renty. Myśl o żonie dodała mu sił, aby dalej wędrować, trwało to kilka dni, ale przeżył.

Wymagania i trudności, które znosimy z miłości 

stają się aktami czułości wobec  Boga  i ludzi.

 

Siostra Emilia nie oceniała obowiązków i zadań według rezerwy sił jakie posiadała, ale przyjmowała je jako wyraz swojej miłości. Była to miłość, która obejmowała Boga i ludzi. Jej miłość stale wzrastała i to czyniło ją silną. Ojciec Kentenich powiedział o niej: Siostra Emilia składała wiele ofiar, więcej niż od niej oczekiwano...

 

Ćwiczenie dla  uzyskania wewnętrznej równowagi

Obieramy sobie człowieka, którego kochamy i pragniemy obdarzyć miłością: męża, dzieci, kogoś, kogo cenimy i jest dla nas ważny. Postaramy się, aby miłość do tego człowieka trochę nas kosztowała. Przeciążenia, które przychodzą w ciągu dnia, uczucie przemęczenia, nadmierne wymagania, niedomagania, ból, niepewność itp., wszystko przemieniajmy na czułość wobec tej osoby. Kiedy nam będzie ciężko, mówmy: To z miłości do...  To dla Ciebie...  - i wypowiemy imię.

 

Jeżeli mamy taką potrzebę, to możemy te małe dary zobrazować, wybierając dla każdej czułości jakiś znak lub symbol i podarować ukochanej osobie przy najbliższej okazji. Kiedy w taki sposób okazujemy innym naszą miłość, wtedy przychodzi Pan Bóg i wzmacnia nas.

 

Miłość karmi się ofiarą!


« Wstecz
美国论文ESSAY代写
top private colleges